Sen o daltonizmie.
18-03-2009, Melbourne
Sen o daltonizmie.
Sen zaczyna się w chwili, kiedy jadę samochodem. Mijam właśnie jakieś skrzyżowanie i staram się zdążyć zanim żółte światło zmieni kolor na czerwony. Prawie mi się udaje. Czuję, że samochód zrywa się parę razy i silnik gaśnie. Samochód jadący przede mną zatrzymuje się kilkadziesiąt metrów dalej. Wysiadam z wozu i otwieram maskę by obejrzeć silnik.
Z samochodu, który zatrzymał się przede mną wysiada L. i podchodzi do mnie. Zagląda mi przez ramię i stwierdza, że powinienem połączyć czerwony kabelek z zielonym, a wszystko wróci do normy. Stwierdzam, że L. ma bardzo rozległą wiedzę o samochodach jak na kobietę i w dodatku biologa. Sięgam po kabelki i właśnie mam zamiar je połączyć, kiedy L. zatrzymuje mnie mówiąc, że to nie te mam połączyć. Jak to? - dziwię się, bo przecież wyraźnie słyszałem, że mówiła o czerwonym i zielonym. No właśnie! - odpowiada L.
Spoglądam ze zdumieniem na trzymane przez siebie kabelki i stwierdzam, że trzymam właściwe. L. patrzy na mnie zdziwiona i mówi, że trzymam w dłoniach żółty i niebieski. Jeszcze raz spoglądam na kable, ale nadal jestem przekonany, że trzymam właściwe. L. wyjmuje mi z rąk przewody i sama łączy zupełnie inne. Silnik samochodu zaczyna pracować i mogę kontynuować podróż.
Jadę powoli za samochodem L. i rozpamiętuję dziwną sytuację, jaka stała się moim udziałem przed chwilą. Nadal jestem przekonany, że usiłowałem połączyć właściwe przewody. Po chwili dojeżdżamy na miejsce. To dom L. Wchodzimy do środka. L. proponuje herbatę, a ja z przyjemnością przyjmuję jej propozycję. W międzyczasie rozglądam się wokół, gdyż zaczyna do mnie docierać coś bardzo niepokojącego. Wydaje mi się bowiem, że przedmioty w pokoju są jakby inne. Przez dłuższą chwilę nie mogę zrozumieć co jest w nich innego, ale po chwili już wiem. Przedmioty zmieniły kolory!
Rama na obrazie dotychczas była biała teraz jest purpurowa. Zdjęcie, które było utrzymane w żółtawej tonacji sepii, teraz jest jakoś dziwnie niebieskawe. Po chwili te różnice stają się jeszcze bardziej nachalne. Wszystkie przedmioty mają inne kolory lub odcienie. Wołam L. i proszę, żeby przetestowała moją zdolność rozpoznawania kolorów.
L. prosi abym pokazał jej coś niebieskiego, czerwonego, żółtego, etc. Okazuje się, że żaden ze wskazanych przeze mnie przedmiotów nie jest we właściwym kolorze. Z przerażeniem stwierdzam, że coś musiało mi się stać. Mój mózg podsuwa mi zupełnie inne, a przy tym niewłaściwe, wzorce barwne. Dociera do mnie, że zapadłem na jakąś dziwaczną odmianę daltonizmu, bo przecież kolory widzę doskonale, ale nazywam je inaczej. Nijak nie potrafię zrozumieć, dlaczego przedmioty, które określam jako niebieskie okazują się być zielone. Zastanawiam się, czy upośledzenie, które mnie dotknęło, dotyczy umiejętności postrzegania, czy nazewnictwa.
Proszę L. aby zawiozła mnie do szpitala. Muszę natychmiast zostać przebadany. Czuje, że dzieje się ze mną coś bardzo dziwnego, coś czego zupełnie nie rozumiem. Mam również wrażenie, że problem się pogłębia. Kolory zaczynają się zmieniać. Przed chwilą jeszcze czerwone nazywałem żółtym, ale teraz nie ma już we mnie tej konsekwencji. Teraz już nie tylko żółte jest dla mnie czerwone, ale również jasnobrązowe i sinozielone. Ciągle narasta we mnie przeświadczenie, ze dzieje się we mnie coś bardzo niedobrego. Potrzebuję natychmiastowej pomocy...
Budzę się przerażony.
