Książka od ojca.

16-12-2007, Melbourne

Książka od ojca.

Jestem w Polsce. Przyjechałem na wycieczkę celem odwiedzenia rodziny. Jest późny wieczór. Szarówka. Pora bardzo typowa dla moich snów. Stoję na rynku w swoim rodzinnym miasteczku i czekam na spóźniony autobus, który ma mnie gdzieś zabrać. W pewnym momencie zdaję sobie sprawę, że autobus nie przyjedzie. Będę musiał iść na nogach.

Skoro tak, decyduję się pójść odwiedzić ojca. Mieszka on w starej chałupie za lasem. Ruszam przed siebie. Im bliżej podchodzę do ściany lasu tym bardziej ciemno się robi. Zmrok zapada tu bardzo szybko, jednak nie przeszkadza mi to. Znam ten las jak własną kieszeń.

Sen przeskakuje w czasie i nie pamiętam jak poszła mi przeprawa przez ciemny las. Znajduję się przed domkiem mojego ojca. Zauważam, że światła w oknach wygaszone. Podejrzewam, że wszyscy już śpią. Trudno - muszę pukać. Kiedy podchodzę bliżej, dostrzegam uchylone drzwi. Dobrze, nie będę musiał się dobijać. Wchodzę.

Plan domu znam na pamięć, więc nie muszę zapalać światła. Zmierzam prostu do sypialni ojca. W szczelinie pod drzwiami widzę smugę światła. Myślę, że pewnie coś czyta, bo raczej nie podejrzewam go, że zasnął przy zapalonym świetle. Pukam delikatnie do drzwi, ale nikt nie odpowiada. naciskam cichutko klamkę i bezgłośnie uchylam drzwi. Widzę postać leżącą w łóżku. Tak, to mój tata. Odwraca się w moją stronę uśmiecha się i wstaje z łóżka.

W tej chwili dociera do mnie fakt, że przecież on nie żyje. Zmarł wiele lat temu. Zanim jednak na dobre uświadamiam sobie, że oto znajduję się w towarzystwie nieboszczyka, ojciec podchodzi do mnie i wita się ze mną jakbyśmy się bardzo dawno nie widzieli. Co do tego, że nie widzieliśmy się wiele lat nie ma żadnych wątpliwości.

Zanim udaje mi się wydusić z siebie jakieś słowa, popycha mnie do dużego pokoju, gdzie czeka czajnik z gorącą herbatą. Nalewamy sobie po filiżance i zanim udaje mi się cokolwiek powiedzieć, tata odwraca się i sięga po książkę stojącą na półce za nim. Odwraca się w moją stronę i podaje mi książkę, mówiąc że jest to lektura, którą koniecznie muszę przeczytać. Spoglądam na okładkę, ale nie mogę przeczytać ani tytułu, ani autora. Litery pływają mi przed oczami jak w świadomym śnie.

Znowu usiłuję wykrzesać z siebie kilka słów, ale znów ojciec nie pozwala mi zacząć. Pyta, czy skończyłem pić herbatę, a ja ze zdziwieniem zauważam, że herbata z mojej filiżanki znikła, choć jestem prawie pewien, że nie wypiłem nawet łyczka. Mówię, że nie mam już herbaty i..., ale ojciec znów mi przerywa i mówi, że muszę teraz koniecznie wyjść. Mam zabrać ze sobą książkę i przeczytać ją jak tylko będzie to możliwe. Wstajemy, a on odprowadza mnie do drzwi. Delikatnie, ale stanowczo wypycha mnie z domu, a drzwi zamykają się cicho. Przez chwilę stoję zupełnie skonsternowany, nic nie rozumiejąc z tej sceny, która rozegrała się przed chwilą. Jeszcze raz spoglądam na książkę, i jeszcze raz usiłuję się skupić na literach. Niestety budzę się w tym momencie. Tytuł i autor książki pozostały tajemnicą.

Powrót...


Komentarze do tekstu

Powrót...