Budowa zapory.
28-09-2007, Melbourne
Budowa zapory
Jestem na jakiejś wycieczce w zupełnie nieznanym sobie miejscu. Właśnie przechadzam się wzdłuż rzeki. Towarzyszy mi Laura.
W pewnej chwili dostrzegam w oddali plac budowy. Znajduję się ciągle zbyt daleko, żeby dostrzec szczegóły. Podchodzimy bliżej. Naszym oczom ukazuje się niezwykle dziwny obrazek.
Otóż miejsce, w którym się znajdujemy istotnie jest placem budowy. Budowana jest tutaj tama na rzece. Jednak nie sam fakt budowy jest niezwykły. To sposób w jaki budowniczowie pozyskują materiał do budowy.
Otóż na wysokiej skarpie dostrzegam ludzi, którzy skacząc powodują usypywanie się ceglastoczerwonej, australijskiej ziemi. Następnie ziemię tę ładuje się na taczki i odwozi się w stronę grobli. Patrzę na ten zaskakujący widok i zastanawiam się, czy oni czasem nie zwariowali. Ktoś, jakby wtórując moim myślom, szepcze że ludzie, którzy skaczą po skarpie są opłacani. Dostają $6.95 za jeden skok. Jeśli komuś uda się odłupać większy płat ziemi, dostaje nagrodę w wysokości $5 dolarów.
Doprawdy nie wiem co powiedzieć. To co słyszę i to co widzę sprawia, że czuję się trochę jak Alicja w Krainie Czarów. Toż to jakaś surrealistyczna abstrakcja! Postanawiam jeszcze jakiś czas pooglądać to dziwowisko.
Dostrzegam, że ktoś zorganizował niewielki spychacz, którym podbiera ziemię, podkopując tym samym brzeg wysokiej skarpy. Przebiega mi myśl, że w ten sposób uda im się zdobyć znacznie więcej materiału do budulca, niźli te niewielkie kopczyki "wyskakane" przez ludzi na górze. Niemal w tym samym momencie dobiega mnie myśl kolejna, że przecież jeśli skarpa runie, to nie dość, że pochłonie ludzi na górze, ale również przywali nas - oglądających na dole!
Nie zdążyłem jeszcze dobrze wyartykułować tej ostatniej myśli, kiedy zobaczyłem, jak ogromny płat ziemi odrywa się i leci w naszym kierunku.
Odwracam się i łapię Laurę za rękę, ale nie zdążam już wykonać choćby jednego kroku, kiedy ogromna masa ziemi przewraca mnie i przygniata. Ostatkiem świadomości staram się poruszyć. Może uda mi się odkopać. Niestety, ciężar jest jednak zbyt wielki. Nie mogę nawet drgnąć. Nie mogę oddychać. Zaczynam się dusić i w chwile potem zapada ciemność. Budzę się w tym momencie.
