Poszarpany mundurek.

09-07-2007, Melbourne

Poszarpany mundurek.

Jestem w jakimś mieszkaniu. Oprócz mnie znajduje się w nim również kilka innych osób. Nie znam ich. Po chwili dociera do mnie, że jest to moje mieszkanie w Polsce. Nie wiem jednak w jakim celu zebraliśmy się tutaj.

Przez dłuższą chwilę przyglądam się otoczeniu i dostrzegam, że wszyscy zebrani zajmują się przeszukiwaniem mebli. Otwierają szuflady i przeglądają ich zawartość. W pewnym momencie ktoś wyjmuje z szafy zielonkawy strój.

Podchodzę bliżej i ze zdziwieniem zauważam, że to mój mundurek harcerski. Nie jeden obóz i nie jedną wyprawę razem przeszliśmy. Przyglądam mu się uważniej i widzę, że mundurek dawno już stracił swój fason. Jest poszarpany, dziurawy, brakuje w nim guzików, właściwie jest bardzo zniszczony. Usiłuję sobie przypomnieć kiedy udało mi się doprowadzić go do takiego stanu, ale pomimo sporego wysiłku i skupienia nie udaje mi się to w żaden sposób.

Przypominają mi się natomiast stare dzieje. Widzę wyrwane miejsce po jednym z guzików i odżywa we mnie wspomnienie o tym, jak przedzierając się przez las zahaczyłem nim o jakąś gałąź. Pamiętam również lekko naderwaną kieszeń, która uległa temu przykremu wypadkowi w trakcie jednej z harcerskich zabaw. Na wspomnienie tych minionych czasów, pojawia się we mnie sympatyczne odczucie, które jednak błyskawicznie znika, kiedy patrzę na ogólną kondycję mundurka. Robi mi się przykro na widok postrzępionych rękawów, wyrwanych dziur w materiale okrywającym plecy oraz naderwanego kołnierza.

Odrywam się na moment od wspomnień i stwierdzam, że ludzie, którzy tu przed chwilą przetrząsali szafki i szuflady mebli w moim mieszkaniu, gdzieś znikli. Nie ma tu nikogo. Tylko ja i mój mundurek przywołujący wspomnienia. Budzę się w tym miejscu.

Powrót...


Komentarze do tekstu

Powrót...