Pokaz hipnozy.
30-10-2005, Melbourne
Pokaz hipnozy.
Jestem w swoim starym ogólniaku. Właśnie trwa jakaś lekcja z młodziutką nauczycielką, której w życiu nie widziałem. Rozglądam się po klasie i z łatwością rozpoznaję twarze moich kolegów i koleżanek.
Nauczycielka prowadzi jakąś nudnawą lekcję i zupełnie nie wzbudza zainteresowania tematem. W pewnym momencie zaczyna mówić coś o hipnozie, ale nie wiem czy celem rozruszania przysypiającej młodzieży, czy jako naturalne kontinuum lekcyjne. Zaczynam słuchać z rosnącym zainteresowaniem. Nauczycielka widząc choć jedną zainteresowaną osobę, uśmiecha się do mnie i podchodzi bliżej. W pewnym momencie prosi, żebym wstał i stosuje na mnie technikę przerwanego gestu. [Dla nierozeznanych w temacie wyjaśnię, iż jest to jedna z wielu technik błyskawicznego wprowadzenia w trans.] Czuję, jak jej dłoń dotyka mojego czoła, a następnie zauważam, iż leżę na podłodze. Pojawia mi się myśl, że panienka odrobiła lekcje z kursu i choć brak jej wprawy oraz pewności siebie w tym co robi, nawet nieźle jej to wyszło. Następnie w mojej świadomości wyrasta drzewo pokryte mnóstwem kolorowych liści. Przyglądam się temu drzewu, gdyż jest niesamowite i nigdy wcześniej nie widziałem czegoś takiego. Nauczycielka najwidoczniej zainteresowała klasę swoim pokazem, gdyż docierają do mnie oznaki poruszenia i stłumione komentarze.
Pomimo faktu, że pierwsza część udała jej się znakomicie, kolejne etapy zaczynają wymykać się jej z rąk. Bardzo szybko traci raport, który zbudowała ze mną na samym początku. Kiedy ona usiłuje podać mi jakieś sugestie, ja w tym czasie zajmuję się wnikliwym obserwowaniem zielonych i fioletowych, miniaturowych słoni, które skaczą z mojego cudownego drzewa. Są tak piękne, że nie mogę wprost oczu od nich oderwać. Ich skóra mieni się tęczowo i przywodzi mi na myśl skórę jaszczurek.
W pewnej chwili czuję na swojej prawej dłoni dotyk włosów. Dociera do mnie, że to nauczycielka poprosiła kogoś z klasy, żeby dotknął mnie włosami. Chciała najwidoczniej wywołać jakiś efekt na mojej pogrążonej w transie świadomości, ale znowu jej się nie udaje. Wracam do kontemplowania słoni.
Ta groteskowa hipnoza dociera do swojego końca i nauczycielka z łatwością wyprowadza mnie z transu. Z dziwnie skruszoną miną patrzy na mnie i mówi, że chyba więcej od niej wiem na ten temat. Uśmiecham się i stwierdzam, że chyba tak właśnie jest.
Prosi mnie, żebym wziął udział w jej kolejnych zajęciach i sam poprowadził pokaz. Zgadzam się bez ociągania.
Sen przeskakuje w tym miejscu i oto widzę siebie, jak wchodzę do klasy. Młodziutka nauczycielka już tam jest. Na mój widok podchodzi do mnie i przedstawia mnie swojej klasie. Uśmiecham się do zainteresowanych moją osobą ludzi i korzystając z tej samej techniki przerwanego gestu, wprowadzam w trans nauczycielkę oraz dwóch ochotników z klasy. Wszystko idzie mi niezmiernie łatwo. Ani na moment nie tracę raportu, który buduję z wirtuozerią. Pokaz trwa kilkanaście minut. Pogrążeni w transie ludzie wykonują moje sugestie bez najmniejszego problemu. Wyprowadzam ich z transu z równą łatwością.
Kiedy nauczycielka dziękuje mi za pomoc, zauważam że mam na sobie czarny garnitur i kolorowy krawat. Hmmm... Dziwne. Głowę dałbym sobie oberżnąć obcęgami, że wchodziłem tu w stroju bardzo luźnym. Skąd więc wziął się ten garnitur? Dziwi mnie to, ale nie daję zbyt wiele po sobie poznać. Wychodząc z klasy, kieruję się w stronę gabinetu dyrektora. Wchodzę do poprzedzającego go sekretariatu, a na mój widok pani sekretarka (nie znam jej, choć przecież znałem doskonale cały personel ogólniaka) wstaje z miejsca i mówi, że pan dyrektor już czeka, a ona ma już podpisany w księgowości rachunek. Nic nie rozumiem, ale uśmiecham się przyjaźnie i wchodzę do gabinetu dyrektora. Hmmm... Wielkie zmiany w kadrze, bo dyrektora nie znam również. Dyrektor pokazuje mi dłonią miejsce, gdzie mogę spocząć. Siadam w fotelu i słucham, a on dziękuje mi za pomoc tej młodej nauczycielce. Tłumaczy, że ona nowa jest i dopiero po szkole, więc doświadczeniem nie grzeszy, ale za to zdolna z niej dziewczyna i na pewno w lot pojmie moją naukę. Oczywiście jeśli tylko znajdę jeszcze czas, z przyjemnością zaproszą mnie na kolejny pokaz. Tymczasem jeszcze raz dziękują mi za moje usługi, a czek oczekuje mnie w sekretariacie. Budzę się w tym miejscu.
