Pogrzeb ojca.

17-06-2003, Melbourne

Pogrzeb ojca.

Śnił mi się pogrzeb mojego ojca. Ot, zmarło się ojcu, to i pogrzeb trzeba było zrobić. Nawet jakieś nabożeństwo się odbywało, na którym siedziałem w milczeniu. Podczas owego nabożeństwa dowiedziałem się, że mój ojciec działał w jakimś związku aktorów. Wśród żałobników było mnóstwo znanych twarzy. W pewnym momencie, zamiast kazania, został wystawiony spektakl. Otóż miast klecha, stojący przed zgromadzonymi, zamiast zabrać głos, raczył był zejść na bok, a rolę mówców przejęli aktorzy. Nie, nie odbyło się żadne przedstawienie w sensie stricte. Było to raczej coś podobnego do recytacji. Aktorzy przemieszani z innymi ludźmi zaczynali deklamować mowy, nie ruszając się z miejsca. Ot, raz z jednego końca sali dobiegał głos, to znów rozlegał się tuż przy mnie, by znowu począł dochodzić mnie z głębi zebranych ludzi. Bardzo mi się to podobało i byłem wzruszony.

Powrót...


Komentarze do tekstu

Powrót...